1 2 3 4 5 6 7

Osiedlowy – Rokosowska

Niewielki plac zabaw na Rokosowskiej 7

Znajduje się mniej więcej na wysokości OSiR Ochota, w przestrzeni między blokami. Co do wyposażenia placu nie będę się rozpisywać, bo nie pozwoli mi na to ilość dostępnych na nim zabawek. Jest jedynie zjeżdżalnia ze schodkami, domkiem  i czymś w rodzaju ścianki wspinaczkowej z liną. Jest też jeden dwuosobowy bujak i niezabezpieczona huśtawka dla starszaków. Wewnątrz placu brak ławek i koszy na śmieci. Jest za to miękka nawierzchnia i czytelny regulamin korzystania z placu.

Moja ocena

Coż… może zacznę od tego, że postawienie nowego placu w miejscu, w którym poprzednie zabawki pamiętały czasy naszych rodziców i dziadków, jest dużym krokiem naprzód. Placyk wygląda przyjemnie, urządzenia są oczywiście zadbane, bo nowe (oby takie pozostały jak najdłużej). Podoba mi się przestrzeń wokół placu – jest czysto i miło. Są nowe ławki, kosze na śmieci i kostka brukowa. Plusem jest postawienie placu na terenie międzyblokowym. Starsze dzieci mogą z niego korzystać samodzielnie, a rodzice w każdej chwili mogą je doglądać przez okno.

A teraz parę słów o samym placu. Urządzeń zabawowych jest nadzwyczaj mało. Co prawda przestrzeń przeznaczona na plac nie jest za duża, ale wydaje mi się, że przy jej lepszym zagospodarowaniu spokojnie zmieściłaby się jeszcze piaskownica i zabezpieczona huśtawka dla maluchów. Minusa dam chyba zjeżdżalni – jest blaszana. My, co prawda byliśmy w pochmurny dzień, ale z położenia placu mogę wnioskować, że jest mocno nasłoneczniony, a zapewne wiecie jak rozgrzewa się blaszana zjeżdżalnia. Latem niektóre dzieci nie są w stanie z niej zjechać. Ogrodzenie placu jest w porządku, są dwa wejścia – fajnie, ale chyba przy takiej wielkości wystarczyłoby jedno. W każdym razie w niczym to nie przeszkadza. Plusem jest, że przy obu są czytelne regulaminy korzystania z placu – obrazkowe i opisowe. Niestety nie ma informacji o zarządcy i administratorze placu – mimo, że jest na to miejsce na tablicy informacyjnej. Są telefony interwencyjne. Co do ławek mam mieszane uczucia. Wspominałam, że wewnątrz placu ich nie ma. Teoretycznie, trzymając się moich reguł, powinnam uznać to za minus, ale doświadczona sytuacją panującą na innych placach, a konkretnie toczeniu się na nich „wieczorno-nocnego życia”, jestem skłonna dać temu mały plusik. Otóż ławki stoją wkoło placu, za zewnątrz, ale tuż przy ogrodzeniu. Z każdej strony mamy zatem dziecko na oku i w każdej chwili możemy szybko do niego podejść. Plusem takiego rozwiązania jest to, że na wewnątrz placu nie przebywa „nocne” towarzystwo. Teraz mocno się zastanawiam, czy na osiedlowych placach zabaw, ustawienie ławek na zewnątrz nie byłoby całkiem niezłym rozwiązaniem. Kolejny punkt – kosze na śmieci. Też są na zewnątrz. Uważam, że przynajmniej jeden powinien być w środku. Przekonała mnie o tym między innymi walająca się po placu pusta butelka po wodzie.

Podsumowując, podzielę się z Wami opinią Alusia „Fajnie było, ale mało zabawek”.  Tak więc, chłopcy dobrze się bawili bo nie byli sami. W końcu kreatywność dzieci nie zna granic. Aluś i Mateusz bawili się z innymi dziećmi z berka. Gonili się wkoło placu, na domku, na zjeżdżalni. Naprawdę im się podobało i ciężko było ich wyciągnąć do domu. Jednak muszę przyznać, że jedno dziecko może się tam ponudzić. Gwarantuję Wam, że 10-15 min i będziecie wracać do domu.

  • Facebook